Martyna wkracza w nową erę, opuszcza pachnący mydłem Biały Jeleń zaścianek ostrzeszowski i wychyla czujnego nosa w kierunku bardzo dalece wschodnim. Ciąg przyczynowo skutkowy, który zaprowadził ją aż tutaj, nadal pozostaje dla niej niezbadaną zagadką kosmosu, tajemnicą bardziej zawikłaną niż wantowy związ żeglarski, czymś tak niepojętym jak chińskie ciasteczko bez wróżby lub brak monety pod poduszką po wizycie zębowej wróżki.
Z kołatającym sercem, głową pełną sprzecznych myśli i smolistych wizji, z walizką babci (bo zamówiona kurierem nie dotarła na czas) udaje się z prowincji ku nowemu, lepszemu światu. Ku krainie wiecznej szczęśliwości, kulkowych gier hazardowych i podgrzewanych desek sedesowych. Martyna nie wie niczego na pewno. Spodziewa się tylko, że będzie chorobliwie tęsknic za tymi, którzy zdołali ją oswoić. “Jest to pojęcie zupełnie zapomniane”- powiedział lis. Z tym zdaniem Martyna zgodzić się nie może.
Będę za Wami tęsknic! Bez względu na to, czy wyśmiewacie się z mojej teorii jemioły, nazywacie mnie starą prukwą lub (o zgrozo!) Martynką.



Sponsor edycji: Björk – “It’s not up to you”
sierpień 26, 2007 o 8:35 pm |
uu… cmoki za lisa:D bardzo lubię ten fragment MK :D mam nadzieję że przyślesz mi z japonii jakieś zastępstwo, bo z kim ja będę siedzieć?? ;(
sierpień 26, 2007 o 10:45 pm |
w dupe jeza z tymi wszystkimi tesknotami…cieszymy sie w sumie chyba tylko dlatego ze tesknilismy/bedziemy tesknic…
nie oczekuje ze ktos zrozumie mojego posta o nie. ale ja tez lubie malego ksiecia. duzego tez lubilam.
nie boj sie kobieto. moze byc tylko lepiej:*
sierpień 27, 2007 o 12:34 am |
Z kierunku dość dalece zachodniego pozdrawiam. To mały krok dla ludzkości, ale wielki skok dla II roku. Nasz Człowiek “TAM”! Jestem cały czas pod wielkim wrażeniem i trzymam kciuki… Trzymaj się, Jemioło… ;)
sierpień 27, 2007 o 12:18 pm |
Jak Ci TAM? Napisz jak dotrzesz, ochloniesz, oklapniesz i odsapniesz. Do 3 w nocy bylam z Toba tej nocy – teraz tyz jestem. W kazdym razie dotarlo do mnie, ze to ROK – kurwa ROK. Ale ja sie TAM pojawie:*
sierpień 28, 2007 o 8:20 am |
Bądź tam dzielnym Martynem i pokaż tej kurduplowatej zatłoczonej rzeczywistości, kto tutaj jest wysoki, piękny i ma jaja jak Tatry (w sensie twarde :-P). My tu tymczasem będziemy dzielnie udawać, że tęsknimy, coby sobie zasłużyć na jakieś omiyagi :-]. Trzymam kciuki mocno szczególnie za ten nieszczęsny pierwszy miesiąc. Skrobnij nam, jak tylko wypłyniesz na powierzchnię, jak pierwsze dni pod łaskawym okiem Amaterasu mijają :-) Koszmarnie dużo ścisków :******
sierpień 29, 2007 o 1:16 am |
Nie ma co trzasc portkami !!! Poradzisz sobie napewno :D Glowa do gory, piers do przodu a Japonia padnie Ci do stop. (przynajmniej ta meska czesc ;P )
sierpień 30, 2007 o 11:16 am |
ja myślę, że Martynian pomylił samoloty i dlatego się do nas nie odzywa :D ;**** Kocham Cię … i daj chociaż jedną łapką dać znać, że żyjesz ;)
sierpień 30, 2007 o 2:00 pm |
ŻYJĘ! Jestem już 3 dzień w JAP i żyję! Hurra! Nie pomyliłam samolotu:D To małe, żółte krasnale mi net podkradają;) Zamieszczenie jednej notki kosztuje mnie 2,5 godz pracy. To sporo jak na kosmiczne warunki elektrotechniczne tego kraju:)
Proszę o polski chleb, tutejszy rarytas made in germany (łudząco podobny do naszego) kosztował mnie 800 yenów za pół chlebuszka :O -jakieś 20 zł:> Tak długo nie pociągnę, ale to silniejsze niż myślałam:)