Korea – Miasto nocą (Cz. II)

By itsnotuptoyou

Seul za dnia prezentuje się zupełnie inaczej niż pod powłoką nocnego nieba. W Seulu dziennym dominują zgaszone szarym pyłem i plamami oleju silnikowego barwy czerwieni, oranżu, błękitu i morskiej zieleni. Seul nocny to przede wszystkim chłodna, błyszcząca w świetle samochodowych reflektorów stal i równie zimny odcień niebieskiego i granatu odbijający się w niezliczonych metrach kwadratowych szklanych powierzchni. Podobały mi się obydwa.

Widok ze stacji Seoul- gazeta poranna

Wydanie wieczorne

Kiedy pierwszy raz opuściłyśmy nasz przytulny pensjonat Kim i udałyśmy się na rozeznanie terenu, uśmiech nie spływał mi z twarzy. Brudne ulice z workami i kartonami śmieci wystawionymi przed dom (zaczęłyśmy spacer ok. 9.00 rano), porzucone samochody, szyldy w kolorach, które toczyły nieustająca walkę ze sobą, ogólny chaos i bałagan – wszystko zdawało mi się nierealne i nadzwyczaj radosne. Sprawiało wrażenie, że ktoś urządził konkurs na akcję “wiosenne porządki”, z tym że wszystko co zbędne, stare, niepotrzebne lub niechciane znalazło się na ulicy – jak miło, jak “domowo”, jak “normalnie”. Nie przemawiało przeze mnie umiłowanie nieporządku (co innego bałagan w pokoju a co innego ulica przypominająca zaplecze sklepu spożywczego), ale tęsknota za czymś, co nie byłoby skończenie idealne, logiczne i zaplanowane. Ot, taki mały burdel na kółkach na osłodę. Ok, przesadziłam ;)

Kontrola wizerunku

Dessa po koreańsku – modelka – ekspozycja stała

Nie, to wcale nie jest kawaii. To jest po prostu sympatyczne. Pierwszy ścisk serca.

Miasto i jego mieszkańcy. Serdeczni, życzliwi, pomocni, i naprawdę spoglądają w oczy, gdy do ciebie mówią, a mijając na ulicy nie udają, że jesteś zrobiona z pleksiglasu. Szaleństwo ciepłych uczuć. Miałam wrażenie, że jestem na rehabie, który ma przywrócić mi wiarę, że 2 godziny lotem od Tokio można się czuć niemal jak w domu (i nie mam tu tym razem na myśli bałaganu;).

Widok z (w) Seoul Tower. Miły dla oka.

Koniec części II. Będzie kolejna, bankowo!

Tagi: ,

Odpowiedzi: 6 do “Korea – Miasto nocą (Cz. II)”

  1. yum mówi:

    :) no w koncu odzyl ten weblog.
    czytajac to wszystko czlowiek zaczyna sie zastanawiac czy koreanistyka nie bylaby lepszym sposobem na “zmarnowanie” sobie 3 lat zywota ;*

  2. R mówi:

    :)

  3. jacenty mówi:

    dziękujemy! :)

  4. itsnotuptoyou mówi:

    Dajcie mi skończyć sesję, rozkręcam się dopiero w pisaniu. Mnóstwo zaległości do nadrobienia;)

  5. Goose mówi:

    Jeżeli Korea rzeczywiście jest taka życzliwa, jak mówisz i taka pełna ciepłych uczuć, to ostatnie zdjęcie jest idealne. Kolory zimne, zdjęcie super-ciepłe. Ciekawe…

  6. Goose mówi:

    “Dajcie mi skończyć”, mówiła… “Rozkręcam się dopiero”, mówiła… A tu już zdechło. A ciekawe było.

Dodaj komentarz