Seul za dnia prezentuje się zupełnie inaczej niż pod powłoką nocnego nieba. W Seulu dziennym dominują zgaszone szarym pyłem i plamami oleju silnikowego barwy czerwieni, oranżu, błękitu i morskiej zieleni. Seul nocny to przede wszystkim chłodna, błyszcząca w świetle samochodowych reflektorów stal i równie zimny odcień niebieskiego i granatu odbijający się w niezliczonych metrach kwadratowych szklanych powierzchni. Podobały mi się obydwa.
Widok ze stacji Seoul- gazeta poranna
Wydanie wieczorne
Kiedy pierwszy raz opuściłyśmy nasz przytulny pensjonat Kim i udałyśmy się na rozeznanie terenu, uśmiech nie spływał mi z twarzy. Brudne ulice z workami i kartonami śmieci wystawionymi przed dom (zaczęłyśmy spacer ok. 9.00 rano), porzucone samochody, szyldy w kolorach, które toczyły nieustająca walkę ze sobą, ogólny chaos i bałagan – wszystko zdawało mi się nierealne i nadzwyczaj radosne. Sprawiało wrażenie, że ktoś urządził konkurs na akcję “wiosenne porządki”, z tym że wszystko co zbędne, stare, niepotrzebne lub niechciane znalazło się na ulicy – jak miło, jak “domowo”, jak “normalnie”. Nie przemawiało przeze mnie umiłowanie nieporządku (co innego bałagan w pokoju a co innego ulica przypominająca zaplecze sklepu spożywczego), ale tęsknota za czymś, co nie byłoby skończenie idealne, logiczne i zaplanowane. Ot, taki mały burdel na kółkach na osłodę. Ok, przesadziłam ;)
Kontrola wizerunku
Dessa po koreańsku – modelka – ekspozycja stała
Nie, to wcale nie jest kawaii. To jest po prostu sympatyczne. Pierwszy ścisk serca.
Miasto i jego mieszkańcy. Serdeczni, życzliwi, pomocni, i naprawdę spoglądają w oczy, gdy do ciebie mówią, a mijając na ulicy nie udają, że jesteś zrobiona z pleksiglasu. Szaleństwo ciepłych uczuć. Miałam wrażenie, że jestem na rehabie, który ma przywrócić mi wiarę, że 2 godziny lotem od Tokio można się czuć niemal jak w domu (i nie mam tu tym razem na myśli bałaganu;).
Widok z (w) Seoul Tower. Miły dla oka.
Koniec części II. Będzie kolejna, bankowo!






czerwiec 15, 2008 o 2:57 pm |
:) no w koncu odzyl ten weblog.
czytajac to wszystko czlowiek zaczyna sie zastanawiac czy koreanistyka nie bylaby lepszym sposobem na “zmarnowanie” sobie 3 lat zywota ;*
czerwiec 19, 2008 o 10:35 pm |
:)
czerwiec 22, 2008 o 11:31 am |
dziękujemy! :)
czerwiec 23, 2008 o 12:18 pm |
Dajcie mi skończyć sesję, rozkręcam się dopiero w pisaniu. Mnóstwo zaległości do nadrobienia;)
lipiec 17, 2008 o 8:45 pm |
Jeżeli Korea rzeczywiście jest taka życzliwa, jak mówisz i taka pełna ciepłych uczuć, to ostatnie zdjęcie jest idealne. Kolory zimne, zdjęcie super-ciepłe. Ciekawe…
styczeń 7, 2009 o 10:51 pm |
“Dajcie mi skończyć”, mówiła… “Rozkręcam się dopiero”, mówiła… A tu już zdechło. A ciekawe było.