O Brzydkim Buddzie, Magicznych Numerkach i Wściekłych Karpiach

By itsnotuptoyou

Ushiku 15 km – napisano na tablicy przy drodze nr 408. 15 km to pestka, więc postanowiłam wybrać się zobaczyć największego Buddę Japonii na moim jednobiegowym Bridgestonie (to już 3 rower z kolei, 2 poprzednie mi skradziono;). Wczoraj odbyło się “ekskluzywne” party w parku Matsumi z międzynarodowym towarzystwem mieszanym i zdaje się, że zostałam dłużej niż planowałam, bo cholernie ciężko było mi rano opuścić mój chłodny “apartament”. Dzień zapowiadał się idealnie na krótki rowerowy wypad- serwis AccuWeather zapewnił mnie, że nie mam się co martwić o poparzenie słoneczne, a i deszczu nie muszę się obawiać. Idealnie. Wyruszyłam o 10:00 i po godzinie minęłam tablicę z informacją, którą można przetłumaczyć dosłownie na coś w stylu “Ushiku wita Cię z jej wodami i przyrodą” – ciekawie. Minęłam rozjechanego kota (pierwszy rozjechany kot, jakiego mi przyszło widzieć w Japonii, dlatego postanowiłam o nim napomknąć;), 3 serwisy samochodowe, 4 brygady robotników zajmujących się doprowadzeniem pasa zieleni między jezdniami do stanu, w którym znajdował się pierwotnie i po 15 minutach dotarłam do centrum Ushiku, gdzie postanowiłam spytać o drogę. Padło na z wyglądu sympatyczną starszą panią, która podlewała kwiaty w przydomowym ogródku. Na pytanie jak stąd dostać się do Buddy, usłyszałam: ああ。大仏様は遠いですね。自転車で?!どこから?Że jak niby? Jak to “daleko”? Cóż, dopiero teraz mnie oświeciło (satori, satori), że jak coś się nazywa 牛久大仏, to wcale nie znaczy, że jest w 牛久, ale że może gdzieś w pobliżu, sąsiedztwie tego przeciętnej wielkości miasta. Oby w bliskim sąsiedztwie…

Podziękowałam i ruszyłam w dalszą drogę. Po 20 min ukazał mi się banner z kamienną twarzą Buddy i napisem, że do celu brakuje mi kolejnych 9km. “Troszku” się dziecko zdenerwowało, bo 15 km a 24 km to różnicę jednak robi (popołudnie miałam spędzić w Liberty, pomagając w dekoracji szkoły na wakacyjne zajęcia) a i jak zwykle nie trafili z prognozą pogody i z minuty na minutę robiło się coraz bardziej gorąco, a ja powoli zaczęłam przybierać wygląd homara. Droga była zawiła, ale urozmaicona – a to wzniesienie, a to bambusowy las, a to znów jakiś mały rodzinny cmentarz buddyjski. Słowem wesoło- ptacy śpiewali, komary kąsały i wszystkim było radośnie.

Wreszcie, po 2 godzinach jazdy (zrobiłam sobie przerwę w bambusowym lesie, bo bardzo je lubię :), dotarłam na miejsce. Najpierw oczom mym ukazały się masywne plecy 120 metrowego posągu. Im bliżej do celu, tym brzydszy sie mi wydawał. W końcu stanęłam naprzeciw niego i ujrzałam pięknego księcia Shakamunjego, którego podstepnie zamieniono w niezbyt sympatycznego giganta z brązu o nieprzystępnym wyrazie twarzy. No, ale jest jednym z największych na świecie (2 lub 3) i to się liczy, czyż nie? Budda z Kamakura (14,9 m) zmieściłby się w jego dłoni (18 m), ale to właśnie ten siedzący Budda ze świątyni Koutokuin z 1252 r. bardziej przypadł mi do gustu.

bambusy

Dom latających sztyletów

Budda Amitaba

Budda Amitaba

Amitaba, czyli “Bezmierny Blask”, Budda Czystej Krainy, Czerwony Budda Zachodu w mandali dhajnibuddów, mistrz rodziny, to jedno z 5 Nagromadzeń, składających się na buddyjski model osobowości. Cytuję za http://www.buddyzm.pl: “Nauki o pięciu nagromadzeniach czyli skandhach opisują całą złożoność aspektów, które stanowią o osobowości. Rozpoznanie tych poszczególnych aspektów prowadzi do przeciwdziałania silnym wewnętrznym nawykom, które nakazują nam traktować osobę jako niezmienne ja. Owe nawyki są podstawową przyczyną ponownego odradzania się w kręgu uwarunkowanej egzystencji i związanego z tym cierpienia. Ponieważ wierzymy w niezmienne „ja”, przywiązujemy się do określonego obrazu siebie, przez co powstają kolejne fałszywe poglądy i przeszkody. Jeśli zrozumiemy, że to wyobrażenie jest tylko nawykowym uproszczonym myśleniem, odkrywamy olbrzymie bogactwo w nas samych i innych.”

Poczytaj mi, Mamo

Poczytaj mi, Mamo

Jestem największy! Ha!

Szalone Karpie

Szalone Karpie

U stóp Buddy znajduje się niewielki ogród z małym stawem, w którym królują szalone karpie. Za 100 yenów można kupić pokarm dla ryb, dzięki któremu zobaczymy jak z pozoru spokojne karpie zamieniają się w karpie D1000 – szybkie, skaczące ponad poziom wody, jak łososie walczące z prądem rzecznym w drodze na tarło;)

Instrukcja

Instrukcja

Jak podziwiać piękno ogrodu.

Kosmos

Kosmos

A to, co widzimy po wejściu do Buddy – Mini Budda, który wygląda jakby właśnie w strumieniu światła opuścił swój kosmiczny pojazd ( żadna/(żaden?) Mahajana czy Hinajana – po prostu UFO).

Buddyjskie DNA?

Buddyjskie DNA?

Jaką interpretację tej niezwykłej instalacji odpustowo-diodowej proponujecie?

Nie dotykać Buddy

Nie dotykać Buddy

Pewnie, że chciałoby się chociaż za stopy chwycić:)

Bob Budowniczy

Bob Budowniczy

A to, co najbardziej się mi w tym całym futurystycznym kompleksie religijnym podobało- zdjęcia przedstawiające jak powstawał Olbrzym.

Jest OK

Jest OK

Moje ulubione foto.

Simsalabim! Sezamie otwórz się!

Simsalabim! Sezamie otwórz się!

Są ich setki, tysiące!

Kamakura Daibutsu

Kamakura Daibutsu

Ja wolę tego pana.

Wpierw satori, potem nirvana, ale przede wszystkim medytacja!

Wpierw satori, potem nirvana, ale przede wszystkim medytacja!

Pół roku temu.

Uważaj,grasujące Martyny w okolicy

Uważaj, grasujące Martyny w okolicy

Dzisiaj.

Wyglądam jak pomidor. Nigdy nie ufajcie serwisom pogodowym!

Pozdrawiam i ściskam!

Tagi: , , , , , ,

Jedna odpowiedź do “O Brzydkim Buddzie, Magicznych Numerkach i Wściekłych Karpiach”

  1. Grzywa mówi:

    Super!!!

Dodaj komentarz